Nie łatwo się połapać w Londynie. Szczególnie, jeśli podróżuje się tam przynajmniej raz w miesiącu. Dobrze, że mam bloga! Wystarczy odrobina systematyczności i żadne odwiedzone miejsce nie zostanie zapomniane, żadne nie zostanie wyparte z pamięci, nie pomylę nazw ulicznych targów i obrazów w muzeach. Przy planowaniu kolejnego weekendu, wracam do 10 i 11 października, by uzupełnić białą plamę na kolażu moich wypraw i wykreślić z listy miejsc do zobaczenia kolejne trzy pozycje.


